Jak żyć

5 głównych problemów przy zmianie trybu życia

dodane przez Sylwia Lelonek 1 sierpnia 2015 2 komentarze

+ Kilka pomniejszych, o których warto wspomnieć.

Czyli kiedy odchudzanie jest złe.

 –
 –
 –
 

Ludzie bardzo często boją się zmian, nowości, sytuacji, których dotąd nie mieli. To dość oczywiste – żyjemy w takiej strefie komfortu i niewiele osób ma ochotę z niej wyjść. Jest nam wygodnie, czujemy się bezpieczni, nie musimy za dużo myśleć. 

Co się dzieje, kiedy coś się dzieje przy zmianie trybu życia?

Ludzie zaczynają szukać przyczyn, czytać, chodzić po lekarzach. Każdy mówi coś innego, a po wejściu do internetów już wiesz, że masz raka, chociaż to może być też grypa i niedobór magnezu. 

Niedowierzanie

Zazwyczaj jak zaczynam komuś coś gadać, to patrzy na mnie dziwnie i zastanawia się o co mi chodzi. 
Skoro do tej pory ograniczaliśmy tłuszcz, to dlaczego nagle mamy go zwiększyć? A produkty pełnoziarniste, wychwalane w reklamach i przez „specjalistów” w gazetach są nagle złe? Ciężko uwierzyć, że to może być prawda. Ale z drugiej strony jesz „tak jak się powinno” i nie widzisz efektów. Coś musi być nie tak. 
Usłyszałam już wiele zarzutów, a chodziło mniej więcej o to, że dietetycy promują akurat te produkty, które są sponsorowane, żeby producenci mieli z tego hajs. Niestety to się zdarza. To tak jak lekarze przepisują nam konkretne leki, bo akurat taki przedstawiciel handlowy ich odwiedza.
Dlatego ludziom ciężko jest w cokolwiek uwierzyć – co chwilę wychodzą nowe badania, w tym część jest sponsorowanych, co pogarsza sprawę.
Rady dla takich osób są dwie:
  1. Spróbuj czegoś prostego. Nic nie tracisz. A za jakiś czas pogadamy, czy nadal jest Ci źle, czy może coś się poprawiło.
  1. Dojrzej do tego. Nie rzucaj się na głęboką wodę. Przemyśl to, co chociażby tutaj czytasz; powoli eliminuj pokarmy, które potencjalnie mogą Ci szkodzić. 

Nie myślenie o przyszłości

Najsmutniejsze jest słyszeć, „a co mi w życiu zostało”, kiedy sugeruje wzięcie owocu zamiast bułki.
Często słyszę też stwierdzenie „żyje się tylko raz”, kiedy próbuje kogoś przekonać do zdrowszego trybu życia. Pewnie wielu z Was tak sądzi w końcu wszystko jest dla ludzi, musimy korzystać i  próbować.
No ok, spoko, mogłabym się z tym zgodzić. 
Ale nie mogę. 
Bo próbowanie i korzystanie z życia nie powinno oznaczać zasypywanie się śmieciami i zalewanie alkoholem, żeby potem żalić się, że tu i ówdzie przybyło 50 kg, a wyniki badań i samopoczucie są tragiczne. Trzeba znaleźć balans pomiędzy „szaleństwem” i zdrowiem, bo to pierwsze cieszy nas przez moment, a to drugie zostaje z nami do końca życia. 
Zadbajmy o siebie, bądźmy aktywni, starajmy się jeść zdrowo, wysypiajmy się. To nie jest trudne. Warto w to „zainwestować”.

Zastępowanie

– Ok, przechodzę na dietę bezglutenową, skoro już mam tą celiakię. No, to jedziemy na dział WSZYSTKO GLUTENFREE.
Ej serio. Ostatnio widziałam plastelinę bezglutenową.
Zastanawiałeś się, co jest w tych produktach bezglutenowych i bezlaktozowych? CZEGO oni dodają, żeby smak i konsystencja była ta sama? Nie. Siedząc na grupie na fb dla ludzi, którzy żyją bez glutenu, dzień w dzień odkrywam nowe produkty, które zastępują zwykłe. Ludzie kombinują. Chcą żyć normalnie, więc szukają WSZYSTKIEGO, tylko że bez glutenu. To już trochę siada na psychę. Krakersy beglutenowe, takie pyszne, o i chlebek. Odwracam opakowanie, widzę skrobię kukurydzianą, a reszta składników to Ecośtam i nazwy, których nawet ja nie potrafię zrozumieć (a się tego trochę uczę; nie to, że się wymądrzam). 
Wydaje Ci się, że jesz zdrowo, bo kupujesz same produkty bezglutenowe? Albo, że dietetycznie, bo wcinasz same serki light?
To źle Ci się wydaje. Przeczytaj skład, bo warto. Jeżeli nie zrozumiesz jednej nazwy jakiegoś składnika – odłóż.
Zamiast szukać zamienników – postaw na coś zupełnie nowego, naturalnego.
Jeśli już musisz zastąpić, bo przychodzą koleżanki, rodzina i chcesz mieć coś bezglutenowego – Do it yourself! Weź jakąś fajną mąkę, typu kasztanową bądź bananową i stwórz coś sam. Nie sięgaj po gotowe mieszanki do chlebów, ciast łatwe w użyciu, bo są napchane nie wiadomo czym. Postaw na coś zdrowego i naturalnego. 
Inny rodzaj zastępowania, to chyba najczęściej wyszukiwana fraza w googlach – ZDROWE ciasto, fit przepisy na słodkości, sernik-bez-sera-bo-nietolerancja-laktozy, itp. Zapytaj ludzi, którzy prowadzą blogi z dietetycznymi przepisami. Każdy z nich powie Ci, że najczęściej czytelnicy szukają słodyczy.
Szukamy cały czas czegoś, co zastąpi nam typowe produkty. Zużywamy na to tyle energii, że na spokojnie moglibyśmy przygotować coś równie dobrego, bez zbędnego kombinowania.
Jaki cukier to zdrowy cukier? 
Zamiast zapętlać się w to błędne koło, lepiej po prostu z tego wyjść. Niech fit  ciasto będzie takim ciastem, jak zwykłe – czyli jedzone od święta, na jakąś specjalną okazję, a nie na codzień. Jak się dzień w dzień będziesz zażerać czymś super odchudzonym to uwierz, że sam się taki nie staniesz. 
Mistrzostwo na dziś – petycja o produkty bezglutenowe w maku. Nie wiem , co powiedzieć, więc nie rozwinę. 

Finanse 

– Bo Tobie się wydaje, że każdego stać na takie produkty!
Ej, no a na słodycze i kejefsi co drugi dzień Cię stać? 
Nigdy nie mówiłam, że zdrowe żarcie jest tanie. Owszem, trochę trzeba w to włożyć, zwłaszcza jeśli zaczynamy kupować coś lepszej jakości albo zamiast zupki za 1,50 zł zaczynamy jeść mięso.
Popatrz na to z innej strony – lepiej wydać to na jedzenie, niż chemię w postaci leków. 

Typowe motywatory – ściema

Dziś zobaczyłam:
„Wiesz, co dobrze Cię zmotywuje do regularnego jedzenia – zdrowego jedzenia? Spróbuj zaopatrzyć swą lodówkę w kolorowe piękne, zdrowe warzywa i owoce, mleko oraz mięso! Poukładaj je ładnie w lodówce (tak, jak zawsze chciałaś by leżały – lub wg zaleceń znawców), stań na przeciw lodówki i uśmiechnij się – za 3 lub 4 godziny znów do niej zaglądniesz. :)”
No i mnie trafiło. Dlaczego ciągle jesteśmy zachęcani, do kombinowania z jedzeniem, formami jedzenia, motywowania się, tylko po to żeby nie żreć non stop?
Ja mam lepszy pomysł. Przestańmy w końcu myśleć o tym żarciu!! Wstajesz rano, myślisz o żarciu, siedzisz w pracy, myślisz o żarciu, wracasz do domu, MYŚLISZ O ŻARCIU! Boże, po prostu odpuśćmy w końcu ten temat i wyluzujmy. Jak jesteś głodny, to znaczy, że nie jesz odżywczo na tyle, żeby czuć się sytym. Zmień coś, jedz więcej, jedz zdrowiej tak jak czujesz i tak jak Twój organizm tego potrzebuje. Przestań się na tym skupiać tak na maxa, przestań o tym w kółko myśleć. Chcesz iść na zakupy? Zeżryj obiad i idź, a nie na głodzie, kiedy wszystko wydaje się mega atrakcyjne. Dzięki temu nie będziesz miał w domu rzeczy, których mieć nie powinieneś. Wiadomo, że jak ciastka leżą w szafce, to ciężko się powstrzymać. A o wiele łatwiej jest, kiedy zamiast do kuchni, musisz zwlec tyłek z kanapy i pójść do sklepu. Bo komu by się chciało?
Przestań w kółko myśleć o tym, kiedy powinieneś jeść i czy te 3 godziny już minęły. Twój organizm powie Ci, kiedy potrzebujesz wrzucić coś do brzuszka. I tyle. Żadnej filozofii. Postaw na naturę. Live the nature czy coś i żyj. Nie katuj się cały czas tym samym. Myślisz, że kiedyś ludzie podążali za zegarkiem czy raczej instynktem?

Inne wymówki

  • Jak ja mam niby robić jedzenie do pracy/szkoły? I co, że w pudełkach mam nosić?

    No. A czemu nie? Jak na batona jest miejsce, to i na pudełko będzie.Moja Edytorka mi podpowiada, że są składane pudełka (po złożeniu całkiem płaskie). Fajnie, że ona wie, a ja nie. Także, jedną wymówkę masz z głowy. 
  • Ale ja nie mam czasu na gotowanie…

    To zrób jedzenie wieczorem albo wstań 15 minut wcześniej. Da się. A jak się nie da, to idź na obiad, a nie kupuj sewendejsa.
  • Tak i będą patrzeć na mnie dziwnie, jak będę odmawiać zwykłego jedzenia i mieć swoje pudełka.

    A co Cię to obchodzi? Ty jesteś super, a oni tego nie rozumieją. Weź to olej
  • Ale ja nie będę wymyślać..

    A pięć tabletek dziennie (nerkolek, mózgolek itp) to nie wymyślanie?
  • No, bo ja lubię sobie zjeść to czy tamto...

    No spoko, ja też. Ale w tej chwili szybciej sięgnę po kiełbę albo masło, niż po czekoladę. Po prostu  – nie mam ochoty. Uregulowałam wszystko, co musiałam w swoim organizmie i nie ciągnie mnie do czegoś takiego. No dobra, tylko czasem! 
  • Ale niby dlaczego mam z tego rezygnować? Nie pójdę do dietetyka, który mi zakazuje, pójdę do tego, który pozwoli.

    Ok. Jeśli Twoim celem jest tylko i wyłącznie schudnięcie, nie przejmujesz się zdrowiem i generalnie w … gdzieś masz to, jak wpłynie to na Twój organizm to spoko. Dobry pomysł. Ale może warto zainteresować się zdrowiem, bo to jest jedna z tych niewielu rzeczy, których kupić się nie da.
  • No, przy moim trybie życia nie jest możliwa taka zbilansowana dieta i myślenie, żeby jeść zdrowo.

    A niby dlaczego? Skoro jesteś w stanie kupić sobie jakieś śmieciowe żarcie, to równie dobrze możesz to zastąpić. Ta sama czynność.
  • Ale mi się coś należy od życia!!

    W sensie, że co? Chwila przyjemności i problemy zdrowotne? No spoko, skoro tak bardzo chcesz…
Pamiętaj, że zmiana trybu życia na lepsze nie oznacza, że katujesz się jedząc coś, czego nie lubisz. No bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby jeść zdrowo i odżywczo. 
Czasami może po prostu trzeba wyluzować. Ale wyluzować w dobrym kierunku. Masz ochotę na coś słodkiego to zjedz banana. Masz ochotę na coś szałowego, to zjedz kiełbę. Polecam. To całkiem fajne, szczególnie kiedy widzi się efekty w swoich wynikach i samopoczuciu. 
Nie mówię, żeby paranoicznie podchodzić do tematu „zdrowe odżywianie się”, ale czasami pomyśleć i na pewno okaże się, że wiele rzeczy można zmienić.
Am I skinny yet- copy

 

Możesz także przeczytać

  • MT

    Te składane pudełka są silikonowe, superkolorowe i dostępne w Piotrze i Pawle. Ceny trochę wyższe niż za zwykłe.

  • Kitka

    mądrze prawisz 🙂 pzdr!