Jak żyć

O jelitach słów kilka

dodane przez Sylwia Lelonek 24 listopada 2015 2 komentarze

Parę faktów, które każdy z nas powinien znać dla lepszych jelit i odpowiedniej jakości życia.

 –
 –

Mikroflora bakteryjna jelit

Jelita to ostatnio dość popularny temat, oczywiście nie bez powodu. Coraz częściej mówi się o tym, że nasza odporność w głównej mierze zależy od stanu naszych jelit (układ GALT,  do którego zaliczają się błony śluzowe, pokrywające układ pokarmowy, jest odpowiedzialny za produkcję przeciwciał IgA). Mikroflora jelitowa zasiedlona jest przez bakterie (te złe i dobre) i grzyby (nie dają korzyści, ale w odpowiedniej ilości nam nie szkodzą).
 –
Bakterie, które zasiedlają nasze jelita, są bardzo zróżnicowane, a każdy ich szczep ma własną funkcję. 
Najważniejszy moment w życiu człowieka związany z mikroflorą bakteryjną, to moment, w którym się rodzi. Wszystko zależy od tego, czy jest urodzony sposobem naturalnym, a jeśli tak, to czy matka miała odpowiednią florę, którą przekazała dziecku. Sprawa się komplikuje, gdy dziecko rodzi się przez cesarskie cięcie – bakterie, które dostaje pochodzą od lekarzy, sprzętów szpitalnych, inkubatora i innych, z czym ma kontakt. Zaleca się, by w takim przypadku dziecko zostało zaszczepione florą matki (wydzielina powinna być przeniesiona za pomocą strzykawki bądź tampona, prosto do buzi dziecka). Dzięki temu flora będzie w miarę zachowana. 
 –
Jest to dość istotne, by zachować równowagę mikroflory bakteryjnej jelit. Dobra flora reguluje pracę organizmu poprzez wspieranie układu immunologicznego, trawiennego, wytwarzanie witamin i walkę z bakteriami patogennymi. 
 Jak w kilku prostych krokach zniszczyć mikroflorę:
czyli czynności, które robi większość z nas
  • antybiotyki – standard. Zdzierają naszą florę, bo zabijają wszystko. Kto chociaż raz nie brał antybiotyku ręka w górę. Nagrody nie będzie, bo niżej i tak znajdziesz coś, co Ciebie dotyczy
  • NLPZ
  • STRES
  • przetworzona żywność
  • alkohol
  • ciąża
  • podróże (ale nie zawsze działają na nas ŹLE)

Duże znaczenie w obecnych czasach ma również wręcz sterylne środowisko, w którym żyjemy. Wszystko jest odkażane, używamy żeli antybakteryjnych, w kółko myjemy ręce, dzieci nie mogą bawić się na podłodze, w piaskownicy, żeby przypadkiem się nie ubrudziły, a właśnie to jest kluczem do zachowania równowagi. Matki, które wycierają co chwilę dzieci chusteczkami odkażającymi, wcale nie działają dla dobra dziecka, a wręcz przeciwnie (oczywiście nieświadomie). Dziecko powinno uczyć swoją mikroflorę odporności na patogenne bakterie, poprzez kontakt z nimi – wymienia się ze środowiskiem i dzięki temu organizm sprawdza, co powinien zwalczać, a co pozostawić. No, chyba że dziecko liże podłogę albo je piasek. Nie popadajmy w skrajności.

 

Dzieci, które chodziły do przedszkola, miały rodzeństwo i rozwijały się w środowisku wiejskim, posiadają o wiele lepszą mikrobiotę jelitową, w porównaniu do sterylnie wychowanych dzieci „miejskich”.
 –

Dlatego tak ważne są te pierwsze lata naszego życia, od narodzin aż do rozwinięcia się organizmu. 
Ale to nie jest tak, że potem możemy to olać.

Nieszczelne jelito

Kolejny powszechny problem to nieszczelne jelito. Objawy zaczynają się od słabego wchłaniania (co często prowadzi do anemii), aż po depresję. Gdzieś po środku znajdują się również alergie pokarmowe, na które cierpi coraz więcej osób. 
Jest wiele przyczyn problemów z jelitami, których często nie jesteśmy świadomi lub po prostu ignorujemy. Antybiotyki, inne leki, przewlekły stres, bardzo intensywny wysiłek fizyczny oraz inne czynniki, które wymieniłam wyżej. Rozszczelniamy jelita życiem, dlatego tak bardzo powinniśmy o nie dbać na co dzień. 
Nie będę się rozwodzić na ten temat, ponieważ każdemu jest już dobrze znany.
Może to być spowodowane tymi samymi czynnikami, które wymieniłam wyżej. Polecam również dwa artykuły:
Mając nieszczelne jelita, nie możemy mieć organizmu w równowadze. Brzmi to dość ostatecznie, ale tak właśnie jest. 
Wiemy, że choroby zaczynają się w jelitach – tych nieszczelnych. Elementy, które nie powinny przeniknąć przez tą barierę, robią to kiedy im się podoba, no i następuje odpowiednia reakcja organizmu. Choroby autoimmunologiczne również wiążą się z nieszczelnością jelit (organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała przeciw cząstkom jedzenia, które przenika przez jelito, tym samym atakując własne organy).
 –
Jelita to nasz drugi mózg i podstawa prawidłowego funkcjonowania organizmu. 
Nieszczelne jelita to również częsta przyczyna wielu depresji – czasami warto zastanowić się jak wygląda nasza dieta, a nie życie. 

Zwróć uwagę:

  • każda nawracająca infekcja to znak, że należy odbudowywać florę bakteryjną jelit
  • alergie i nietolerancje pokarmowe to objaw nieszczelnych jelit
  • depresja – często jest wynikiem nieszczelnych jelit
  • zespół chronicznego zmęczenia – nieszczelne jelita, zaburzenia flory bakteryjnej
  • biegunki, zaparcia – flora
  • otyłość – flora, rozwalone jelita
  • anemia, problemy z wchłanianiem – flora + nieszczelne jelita

Jak naprawić jelita?

  • dobrym wstępem może być dieta eliminacyjna, wykluczająca wszystkie produkty potencjalnie podrażniające nasz układ pokarmowy. Na pewno dobrze sprawdzi się tutaj czysta dieta paleo lub nawet protokół autoimmunologiczny, jeśli problem jest bardziej poważny. 
  • Dobrym sposobem jest wykonanie testów alergicznych (link) i ustalenie diety rotacyjnej. 
  • omega 3, które dostarczamy, powinno być na odpowiednim poziomie (w równowadze wraz z omegą 6). Z racji tego, iż obecnie n6 znajduje się wszędzie, konieczna jest suplementacja.  Omega 3 pozwala zwalczyć stan zapalny w naszym organizmie, co również pomaga odbudować jelita (organizm zaczyna się regenerować, gdy nie musi zwalczać niczego innego). 
  • olej kokosowy i masło od krów karmionych trawą są źródłem krótko- i średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Działają one przeciwdrobnoustrojowo i pomagają zmniejszyć przerost drożdży, grzybów i bakterii w jelicie cienkim. Pomagają również zwężyć połączenia pomiędzy komórkami ścianki jelita. 
  • odpowiednie zakwaszenie żołądka. Zbyt wysoki poziom pH to częsty skutek niewłaściwej diety lub stresu. Powoduje on oczywiście problemy trawienne i może wpływać na przerost niewłaściwej flory bakteryjnej w jelicie. Dodatkowo powoduje też refluks, wzdęcia i gazy. 
  • fermentowane/kiszone pokarmy są jednym z dobrych źródeł bakterii probiotycznych, które mogą wspomóc zasiedlanie naszej flory w jelitach. Dobrymi przykładami takiego jedznie sa kombucha, kiszonki, mleko z bakteriami.
  • sen – regeneracja i wyciszenie to podstawa dla naszego organizmu. Ciągły stres i życie na 120% sprawia, że nasz organizm po prostu nie wyrabia. Sen to podstawa, jeśli chodzi o dochodzenie do zdrowia.
  • stres to również jeden z czynników rozszczelniających nam jelita – jelita i mózg są połączone, a więc to, co dzieje się u nas w głowie, dzieje się również w jelitach, dlatego tak ważny jest relax! (dla wielu osób to niemożliwe, ale róbmy, co możemy) 
  • odpowiednio dobrane probiotyki to też klucz do sukcesu, ale tu zatrzymałabym się na chwilę. Probiotyki to nie taka prosta sprawa, szczególnie w obecnych czasach, kiedy producenci suplementów diety chcą zarobić na wszystkim. Często w tanich probiotykach znajdowano florę patogenną, o wiele mniejszą ilość bakterii niż było napisane na opakowaniu, jak również często występuje brak informacji dotyczącej szczepów, które powinny znajdować się w kapsułkach. Probiotyk nie może być tani, ale z drugiej strony nie każdy drogi probiotyk wieloszczepowy będzie dobry! Szczepy muszą ze sobą „współpracować”, a niestety często się wykluczają. Lepiej zapytać o radę osoby, która zna się na probiotykach lub wykonać badania na florę bakteryjną i od instytutu badawczego (np. VitaImmun w Poznaniu) dostać odpowiednio dobrany probiotyk do naszych potrzeb. 
  • l-glutamina wspiera odbudowę ścianek jelita
  • kwas masłowy – dobra sprawa, jednakże obecnie jedyny dostępny suplement na rynku zawiera również utwardzone kwasy tłuszczowe (trans), czego nie polecam
  • zupa mocy – czyli bulion na przekrojonych kościach wraz z kurzymi łapkami jako źródło glutaminy i kolagenu w dostępnej formie. 

Błonnik – zbawienie?

Panuje wiele mitów dotyczących błonnika, które zostały nie raz obalone w innych artykułach, ale nadal ciężko wprowadzić to w życie.
  1. Błonnik poprawia perystaltykę jelit – czyli podrażnia je, by pracowały lepiej. Niekoniecznie jest to dobre rozwiązanie.
  2. Leczy zaparcia, bo przeczyszcza jelita – jak czyści jelita, to wywala również te składniki, które są nam potrzebne. 
  3. Zwiększa objętość mas kałowych, ułatwia wydalanie – jeśli zwiększa objętość, to przecież trudniej będzie to usunąć, co nie?
  4. Daje uczucie sytości – rozpychając żołądek, co prowadzi do większego zapotrzebowania w przyszłości. 
  5. Tworzy jednolite masy w jelitach, gotowe do wydalenia – a co, jeśli pijemy za mało wody? Wtedy ciężko jest to usunąć i po prostu to wszystko zalega. 
  6. Zmniejsza poziom cholesterolu i ryzyko chorób serca – ogranicza wchłanianie tłuszczów, których potrzebujemy. Niski cholesterol nie oznacza braku ryzyka chorób serca. 
Najlepiej jest dostarczać błonnika rozpuszczalnego, z naturalnych źródeł, jakimi są warzywa i owoce. 
Dodatkowo trzeba pamiętać, że niektórych przypadkach dieta ubogoresztkowa jest bardzo wskazana.

Podsumowanie

„Problem” wielu osób polega na tym, że śmieciowe żarcie im nie szkodzi, bo organizm jeszcze jakoś daje radę bądź jest przyzwyczajony do takiego pożywienia. 
Często spotykam się właśnie z takim stwierdzeniem, że po produktach przetworzonych i glutenie jest wszystko w porządku, ale wtedy można polemizować – dopóki się nie zbadamy, nie wiemy czy na pewno nasz organizm dobrze funkcjonuje. Nie chodzi mi tu o jakieś czarnowidztwo czy ciągłe udowadnianie, że niektórych rzeczy nie powinniśmy jeść. To jest wybór każdego z nas, zwłaszcza jeśli przeczytałeś wszystko, co napisałam w tym artykule i kilku innych. Sam wybierz, co jest dla Ciebie lepsze i po czym będziesz czuł się w porządku. 
I pomyśl o tym w perspektywie kilku lat do przodu. 
Naukowo zostało wykazane, jak dane produkty wpływają na stan naszego zdrowia, ale wiele osób nie chce w to uwierzyć. Często dyskutuję z kolegą na temat glutenu i jego wpływu na zdrowie (to jedyna osoba, z którą poruszam ten temat, a wiem, że nie wierzy w „teorię glutenową”). Cały czas stara się udowodnić mi, że to bzdura, jednak uważam, że nie jest to zbyt dobre podejście. Musimy dbać o siebie i o innych, patrząc kilka lat do przodu. Jak usłyszałam na wielu szkoleniach i konferencjach: żeby zapobiec chorobie autoimmunologicznej, powinniśmy starać się o to 7 lat przed początkiem tej choroby.
Wyobrażacie to sobie? 

Część uzupełniająca!

Large_Siamese_cat_tosses_a_mouse

 

Możesz także przeczytać