Jak żyć

Soja – czy jest niezdrowa?

dodane przez Sylwia Lelonek 14 października 2015 0 komentarzy

Jak to jest z tą soją i kukurydzą? Dlaczego są tak bardzo odradzane, nie tylko na wielu dietach, ale i na co dzień?

 

Soja pojawiła się bardzo dawno temu, w około XI wieku przed naszą erą, we wschodniej części Chin Północnych. Była jedną z 5 głównych roślin uprawianych w Chinach. Na początku XX wieku soja przypłynęła do Europy tym samym przyciągając uwagę całego świata, jednakże zauważalne są wzmianki o niej nawet do 200 lat wcześniej. 
Na początku soja nie była tak popularna, jej uprawy na świecie nie zajmowały więcej niż 5% wszystkich. 
Gdy metody przetwórstwa chemicznego stały się na tyle zaawansowane by przerobić soję, powstało coś, co ludzie zaczęli uważać za niesamowity produkt.
Od tamtego czasu soja była bardzo mocno polecana jako substytut białka, rzekomy pełnowartościowy składnik naszego posiłku. Zalecana była zwłaszcza dla osób, które nie spożywają mięsa. Uważano, że zapobiega rakowi oraz chorobom serca, czym zachwyciły się tłumy.
Niestety, większość badań dotyczących soi były w większości sponsorowane i na siłę promowane, gdzie tylko się dało, dlatego tak ciężko jest zmienić publiczną opinię o soi. 
 Krótki opis tego, co w soi jest złe:
  1. Zaczynając od samej uprawy, soja w dużych ilościach spryskiwana jest Roundapem. Jak wiadomo, glifosat występujący w tym środku chemicznym, został uznany w 2015 roku (dopiero!) przez Międzynarodową Agencję Badania Raka jako substancja rakotwórcza. Glifosat jest silnie toksyczny dla naszego całego organizmu, często powoduje stany zapalne jak i szkody na tle komórkowym. Wszystko to jest powiązane z chorobami typu otyłość, cukrzyca, choroby serca, depresja i autyzm. 
  1. Soja ma bardzo dużą zawartość kwasu fitynowego, praktycznie niemożliwego do usunięcia, co oczywiście powoduje wyciąganie z organizmu wapnia, miedzi, żelaza, magnezu i cynku oraz zapobiega wchłanianiu tych składników. Kwas fitynowy blokuje również enzymy trawienne, takie jak pepsyna (która rozkłada białko w żołądku), trypsyna (która rozkłada białko w jelicie cienkim) i amylaza (która rozkłada skrobię). 
  1. Inhibitory trypsyny to kolejny składnik antyodżywczy zawarty w soi. Są to substancje białkowe, blokujące enzym trypsynę, potrzebną do trawienia białka. Podsumowując: stwarza nam to problemy trawienne. 
  1. Soja zawiera dużą ilość biologicznie aktywnych związków zwanych izoflawonami, które zmieniają się w naszym ciele w  fitoestrogeny. Wychodzi na to, że związki pochodzenia roślinnego mogą aktywować receptory estrogenów w organizmie człowieka . Te fitoestrogeny są klasyfikowane jako substancje zaburzające gospodarkę hormonalną; chemikalia, które zakłócają normalne funkcjonowanie hormonów w organizmie. Mogą powodować bezpłodność oraz zwiększać ryzyko raka piersi u dorosłych kobiet. Fitoestrogeny są również powiązane z wystąpieniem niedoczynności tarczycy. 
  1. Wracając do poprzedniego punktu, oczywistym jest, że mężczyźni też mają problemy z racji fitoestrogenów. W badaniu na szczurach wykazano, iż spożycie dużej ilości izoflawonów wiązało się z nieprawidłowym rozwojem płciowym u mężczyzn już w łonie matki. Inne badanie, w którym udział brało 99 mężczyzn, okazało się, iż ci, którzy jedli najwięcej soi, mieli najniższy poziom plemników w spermie. 
  1. Badania pokazują, że właśnie przez spożycie soi dziewczynki w młodym wieku dojrzewają o wiele szybciej, natomiast chłopcy wręcz przeciwnie. U dziewczynek przed 3 rokiem życia może zacząć pojawiać się owłosienie oraz piersi, natomiast chłopcy mogą mieć problemy z wykształceniem cech męskich oraz organów płciowych.
  1. Produkty sojowe zawierają duże ilości aluminium, które oczywiście ma toksyczny wpływ na nasz organizm.
  1. Hemaglutynina – substancja powodująca powstawanie skrzepów (czerwone krwinki zlepiają się ze sobą) – oczywiście również występuje w soi. 
Wbrew pozorom soja nie jest pełnowartościowym białkiem. Brakuje jej cysteiny i metioniny oraz aminokwasów zawierających siarkę. Do tego lizyna ulega denaturacji (czyli niszczy się jej struktura) w trakcie przetwarzania soi. 
Dużo się mówi też o przetwarzaniu soi – do tego procesu używa się heksanu, czyli substancji powstającej podczas rafinacji ropy naftowej. Nasiona soi moczy się w tym heksanie, co ma pomóc w ekstrakcji białka i tłuszczu. Są badania, które pokazują, że możemy znaleźć w soi pozostałość heksanu, jednak Agencja do spraw Żywności i Leków nie wymaga testów na obecność takich substancji. 
 Proces przetwarzania soi:
  1. Soję łączy się z roztworem alkalicznym, by usunąć błonnik.
  1. Powstała masa suszona jest w sposób rozpyłowy, dzięki czemu powstaje wysokoproteinowy proszek. 
  1. W dalszej produkcji używa się wysokich temperatur i ciśnienia, co powoduje denaturację białka i powstają rakotwórcze azotany. 
  1. Dość często, by poprawić smak, dodaje się glutaminian sodu. 
Potem mamy z tego białko sojowe, dodawane do produktów, mleko, tofu. Wszystko, co jemy na co dzień i możemy spotkać w praktycznie każdym bardziej przetworzonym produkcie sklepowym. 
Soja jest również najbardziej zmodyfikowana genetycznie spośród wszystkich roślin.  
Jedyną w miarę bezpieczną formą soi, to jej sfermentowana postać (najlepiej taka, która nie jest modyfikowana). W procesie fermentacji neutralizują się inhibitory trypsyny, kwas fitynowy. 
Fermentowana forma soi natto jest dla nas szczególnie wartościowa, ponieważ z niej uzyskujemy witaminę K2. 

A co z kukurydzą?

Wiele informacji, które podałam wyżej dotyczy również współczesnej kukurydzy. 
Oczywiście, większość upraw kukurydzy, to genetycznie modyfikowane coś. Taka kukurydza Bt zawiera gen pochodzący z bakterii, odpowiedzialny za produkcję białka toksycznego dla szkodników. 
Niektórzy uważają, że GMO jest dobre i nie ma na to wystarczającej ilości badań (temat jest dość młody). Są jednak takie badania, które pokazują, iż żywność modyfikowana genetycznie wpływa na zmiany w stanie jelit  (oczywiście na gorsze). Dodatkowo – weźmy to na logikę. Przecież coś, co zostało zmodyfikowane nie jest już czymś naturalnym, co nasz organizm jest w stanie rozpoznać, prawda?
W kukurydzy znajdziemy też kwas fitynowy, który działa tak, jak opisałam już wcześniej. Jest on praktycznie niemożliwy do usunięcia. 
Nie zapominajmy również o intensywnym spryskiwaniu Roundapem.
W kukurydzy również występuje zeina, nazywana potocznie kukurydzianym glutenem. Jest to białko podobne do glutenu, mogące powodować reakcje jak po spożyciu glutenu (55% kukurydzy). 
Często kukurydza jest problematyczna, chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy. Praktycznie wszystkie produkty bezglutenowe zawierają coś z kukurydzy, a chorzy, bądź osoby glutenfree z wyboru, nie są świadomi tego, że zeina również może wywołać silną lub słabszą reakcję organizmu. 
Pamiętajmy o tym kupując wszystkie produkty zawierającą mąkę czy też syrop kukurydziany. Większość osób na diecie bezglutenowej praktycznie żyje wyłącznie na kukurydzy i dlatego warto zastanowić się, czy na pewno jest to dobry wybór.
 kitten-looking-into-popcorn-tub
 –
 –
Bibliografia:

Możesz także przeczytać